Polski Instytut Myśli Gospodarczej

Aktualności

Data dodania: sie 27, 2013

Polacy przeciwni dyrektywie tytoniowej

Zgodnie z sondażem, wyborcy deklarują, że w przyszłorocznych wyborach do europarlamentu nie zagłosują na partie, które przyczyniają się do uchwalenia przepisów, które nadmiernie ingerują w wolność obywateli i przynoszą szkody gospodarce, jak na przykład dyrektywa tytoniowa.

 

Badanie na zlecenie Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej w sprawie dyrektywy tytoniowej

 

Polacy przeciwni dyrektywie tytoniowej,

krytyczni wobec regulacji unijnych, ale zadowoleni z obecności w UE

 

73 proc. Polaków sprzeciwia się wprowadzaniu regulacji, które szkodzą gospodarce i powodują redukcję liczby miejsc pracy w Europie – wynika z badania brytyjskiej pracowni badawczej Populus, wykonanego na zlecenie Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej w ramach kampanii społecznej Prawo dla Ludzi. Zgodnie z sondażem, wyborcy deklarują, że w przyszłorocznych wyborach do europarlamentu nie zagłosują na partie, które przyczyniają się do uchwalenia przepisów, które nadmiernie ingerują w wolność obywateli i przynoszą szkody gospodarce, jak na przykład dyrektywa tytoniowa.

 

Międzynarodowy instytut badawczy Populus przeprowadził badanie opinii publicznej w dniach 6 czerwca-1 lipca 2013 r. na próbie 1035 pełnoletnich obywateli naszego kraju. W badaniu zauważalna jest tendencja do krytykowania Unii Europejskiej za zbytnie ingerowanie w życie obywateli i wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Na pytanie: „Czy UE poświęca zbyt wiele czasu na próby regulowania życia zwykłych ludzi oraz przedsiębiorstw?” – 50 proc. ankietowanych odpowiedziało: „Tak”, a jedynie 23 proc. nie zgodziła się z tym stwierdzeniem. 61 proc. ankietowanych poparło twierdzenie, że „Nadmierne regulacje UE szkodzą gospodarce mojego kraju”. 18 proc. było odmiennego zdania.

 

Mimo krytycznych głosów wobec unijnych regulacji, Polacy są zadowoleni z obecności Polski w Unii Europejskiej – 61 proc. ankietowanych dobrze ocenia UE, negatywne opinie wyraża 14 proc. pytanych.

 

„Świadczy to o coraz większej świadomości Polaków, którzy pozytywnie postrzegają obecność w Unii, ale jednocześnie nie przyjmują na ślepo wszystkiego co Unia nam oferuje. Tylko śledząc działania urzędników w Brukseli i patrząc na nie krytycznym okiem, możemy mieć wpływ na regulacje, które nie zawsze są korzystne dla gospodarki Polski” – komentuje wyniki badania Zbigniew Pisarski, prezes Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej.

 

Okazuje się, że większość wyborców zamierza wziąć udział w zaplanowanych na maj 2014 r. wyborach do europarlamentu. Mocno zdeterminowanych do wzięcia udziału w wyborach jest 65 proc. biorących udział w sondażu. Jedynie 8 proc. respondentów jednoznacznie stwierdziło, że nie weźmie udziału w głosowaniu.

 

Warto zwrócić uwagę, że 38 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie zagłosuje na kandydatów lub partię, która przyczyni się do uchwalenia niekorzystnej dla gospodarki Polski dyrektywy tytoniowej. Dla podobnej ilości respondentów nie będzie to miało decydującego znaczenia. 51 proc. ankietowanych zgodziło się, że coraz ostrzejsze restrykcje dotyczące zakazu palenia nie są priorytetem dla przeciętnego obywatela. Odmiennego zdania jest 23 proc. badanych.

 

„Dla Polaków, którzy borykają się głównie z problemami ekonomicznymi, wprowadzanie przepisów, które będą skutkowały stratami dla gospodarki i utratą miejsc pracy, jest po prostu niezrozumiałe” – uważa dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

 

Odnośnie samej dyrektywy tytoniowej, Polacy uważają, że w przypadku działań, które zmierzają do ograniczenia palenia tytoniu, Unia Europejska powinna skupić się na edukacji. Taką metodę wybrało 38 proc. ankietowanych. 19 proc. pytanych odpowiedziało, że UE nie powinna w ogóle zajmować się tym tematem. Dla 12 proc. ankietowanych ważne jest ograniczenie dostępności miejsc, gdzie można palić tytoń, a dla 10 proc. opodatkowanie zwiększające koszty zakupu tytoniu.

 

Ponadto 63 proc. respondentów uważa, że równoczesne zakazanie sprzedaży małych paczek papierosów, slimów oraz papierosów smakowych oraz zwiększenie rozmiarów komunikatów ostrzegających o negatywnych konsekwencjach palenia, drukowanych na opakowaniach, nie przyczyni się do zmniejszenia liczby palaczy w Europie. 37 proc. ankietowanych było przeciwnego zdania. 69 proc. respondentów uważa ponadto, że coraz bardziej uciążliwe restrykcje wobec tytoniu nie przyczyniają się do zmniejszenia liczby osób które palą, bądź zamierzają palić.

 

Polacy uważają także, że organy unijne powinny zajmować się innymi sprawami, a kwestie związane z regulacjami rynku tytoniowego, pozostawić w gestii parlamentów narodowych. 78 proc. biorących udział w sondażu ocenia, że uchwalenie dyrektywy tytoniowej nie powinno być priorytetem dla UE. Ponadto 37 proc. Polaków uważa, że polski rząd wie lepiej, jak regulować kwestie związane z rynkiem tytoniu, 24 proc. wyraża odmienna opinię, a 39 proc. nie ma własnego zdania na ten temat.

 

„Nasi rodacy są świadomi, że delegalizując określone typy papierosów powiększa się czarny rynek produkcji i przemytu tytoniu. Ma tego świadomość aż 76 proc. ankietowanych.” – komentuje Zbigniew Pisarski. Dlatego 18 proc. respondentów uważa, że zamiast prac nad dyrektywą tytoniową konieczna jest koncentracja na walce z czarnym rynkiem i nielegalnym handlem papierosami. „W obliczu kryzysu finansów publicznych w Europie, Polacy zwracają także uwagę, że Unia Europejska powinna w większym stopniu skupić się na działaniach uzdrawiających gospodarkę i zwiększających liczbę miejsc pracy, niż na zadaniach z zakresu polityki zdrowotnej.” – dodaje Pisarski.

Partnerzy i wspierający nas

Fundacja im. Kazimierza PułaskiegoFundacja im. Stefana BatoregoEEA GrantsŚwiatowy Tydzień PrzedsiębiorczościEuropejskie Centrum Kształcenia PASCALPolska Akademia Public Relations (PAPR)Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego